Menu

zapisane przy okazji

mały człowiek i może, czyli próby dziergania w domu z dwoma maluchami oraz z podstępnymi kotami wółczkogryzami

jedynie słuszne kolory golfika

przy-okazji

Ostatnio zrobiło się bardzo dzieciowo. Nie ma co ukrywać, że do drutów potrzebne są dwie ręce, a ja wolną zazwyczaj mam tylko jedną, a i ta jedna wolna często służy do osłaniania Gulgotka przed nadmiarem braterskiej miłości. Zostało jednak do pokazania kilka drobiazgów zrobionych wcześniej. Między innymi golfik. Golfik jest ważny. Naprawdę. Golfik wyszedł mi fatalnie, dolna część się brzydko wywija do góry, ale nic to - Pan Maruniowaty golfik zabrał i wyraźnie lubi bardzo. Mam dziecko, które nie broni się przed zakładaniem szalikopodobnego tworu - wręcz sam zakłada. A cud ten sprawił odpowiedni dobór kolorów. Zestaw czarno-biało-czerwony jest zestawem jedynym słusznym. Z dwu kurtek - czerwonej i niebieskiej, Maruń wybierze czerwoną. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy potomek uzna mój gust za fatalny i wystroi się w coś, od czego zęby mnie zabolą, ale żeby tak szybko?

golfik

Motyw kolorystyczny biało-czerwony został zaczerpnięty z otoka czapki, którą nabyliśmy w subermarkecie. Kiedy robiłam początek golfa Pan Maruniowaty się rozpłakał, że popsułam jego kochaną czapkę! Była straszna rozpacz, szlochy, tłumaczenie i pokazywanie, że czapeczka jest cała. Jak pojął, że do czapeczki dostanie kolejną rzecz, nastrój przeskoczył na drugą stronę rzeczki.

Rekawiczki wyszły bardzo fajnie, z golfa zadowolona jestem mniej. Tak w ogóle dla mężczyzny, wszystko jedno małego czy dużego, należy robić rzeczy stuprocentowo dwustronne. Średnio w połowie przypadków Maruń ma golf na lewą stronę. Ani Maruń, ani tata Marunia nie widzą różnicy...

 

Włóczka to Fabel Dropsa. Tak, tak, ja - akrylomaniak i wielbiciel bawełny- skusiłam się na wełnę. Po udaniem eksperymencie z Merino Extra Fine postanowiłam się ostrożnie rozejrzeć. Oczywiście wełny z opisem "nadaje się do filcowania" nie mają szans. Wełna czy nie - musi się kąpać w prace razem z resztą. Czy Fabel się kąpie? Nie wiem - młody na razie nie dał mi szansy sprawdzić, ale zgodnie z metką jest superwash.

Fabel ma u mnie minus za to, że czarna farbuje palce, obawiam się, że może też farbować pranie. Za to plus za przecudną zimną czerwień. W opisie  jednego sklepu był to kolor "malinowy", trochę martwiłam się co przyjdzie. Kolor jest bardzo wyrazisty i właśnie lekko zimny, a nie krwisty, co rzadko się zdarza przy czerwonym.

Aby osiągnąć pożądaną mięsistość całości musiałam wziąć podwójną nitkę, więc włóczki poszło ponad 3 motki - sporo. I tu przypominają mi się "dobre rady" różnych kobiecych pisemek leżących w poczekalniach - "dobre rady" mówią, że mama może oszczędzić cenne pieniążki dziergając dziecku samodzielnie szaliczki i inne takie. No jako żywo - nic mi się na tym nie udało oszczędzić! Golfik kosztował wielokrotność sklepowego szalika, który zresztą zgubiliśmy. Niemniej warto robić dzieciakom takie drobiazgi - bo rozmiar i grubość da się dopasować do potrzeb. To pierwszy rok, kiedy potrzebny był naprawdę ciepły i szczelny szalik. Taki, który ochroni, kiedy młode rozepnie się samodzielnie na środku placu zabaw.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • srebrno-listka

    U nas z kolei co jakiś czas mamy wojnę ze starszym, bo czegoś nie założy, bo jest to "fu-be", a ogólnie to on chce koszulki ze swoimi ulubionymi bohaterami.
    Podziwiam umiejętności, mnie druty zawsze przerażały :)

© zapisane przy okazji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci