Menu

zapisane przy okazji

mały człowiek i może, czyli próby dziergania w domu z dwoma maluchami oraz z podstępnymi kotami wółczkogryzami

No wreszcie!

przy-okazji

Wreszcie jakiś sukces na froncie dłubania (nie w nosie bynajmniej). Od prawie roku prześladowało mnie jakieś totalne fatum - wszystko co pozaczynałam, nadawało się do sprucia. Pruć nienawidzę. Nie jestem perfekcjonistką, dopuszczam mnóstwo "niedoróbek", ale te rzeczy po prostu były nie do skończenia. I tak przez kilka miesięcy jedyne co zrobiłam, to rękawiczki dla Maruniowatego (ekspresowo, zmuszona sytuacją - kupiliśmy za małe, nie mieliśmy kiedy pojechać po drugie, dziecko płakało z zimna, jak widać w stresie działam najefektywniej).

No i wreszcie sukces, sukcesik, sukcesunio - mocno spóźniona letnia bluzka z wiskozy.

DSC_0319Mała, prywatna zbroja z Cariny - jedynie 430g (prawie pół kilo! Na wakacje na południu Europy na pewno nie poleci! Ja zresztą w najbliższym czasie też nie - jak widać na załączonym obrazku będzie nas więcej i zagraniczne wakacje oddalają się w nieznaną dal, pa, pa).

Inspiracja stąd, ale wersja by Bean ma bardziej delikatne wykończenie, które do mej mało delikatnej osoby pasują słabo, więc u mnie wykończenie jest po chłopsku - półsupkami, a dekolt jest trójkątny. Jakie wykończenie miało być w oryginale - bladego pojęcia nie mam, bo mimo 5 lat nauki rosyjskiego w szkole nie potrafię przeczytać nawet jednej bukwy (ach ten polski system edukacji...), na szczęście schematy są ponadnarodowe.

DSC_0352 

Carina jest piękną włóczką. Tak pięknych kolorów nie widziałam w żadnym innym rodzaju włóczek. Nawet zwykłe ecru wygląda niezwykle, tyle że ta włóczka jest koszmarnie niepraktyczna. Po pierwsze ciężka (ale z wpisu Bean wynika, że jest też cieńsza, lżejsza wersja) - letnie wdzianko w wadze ciężkiej to raczej nie jest dla nikogo marzenie. Po drugie deformująca się - kupiłam ją na całkiem inny projekt, ale tamten sweterek powyciągał się jeszcze zanim go zdążyłam zakończyć. Po trzecie - prująca się i zaciągająca - pomysł Bean aby nie wiązać jej tylko zszywać przynajmniej częściowo rozwiązuje te problemy, ale nadal - jakiekolwiek zetknięcie z czymś co może zaciągnąć (rzep... kot...) i katastrofa, gorzej niż z rajstopami. Jedyna zaleta - bez problemu pierze się w prace, chociaż nie zaszkodzi włożyć w woreczek dla rzeczy delikatnych.

To nie jest moje pierwsze spotkanie z tą włóczką - pierwszą rzecz zrobiłam w szkole średniej (serio, serio). Tamtą bluzeczkę ostatnio znalazłam w rzeczach "do sprucia lub oddania" i nadal udało mi się ją na siebie wciągnąć, kto wie może się pochwalę ;).

Wracając do wzoru - ten konkretny jest wystarczająco sprężysty, by pokonać wady Cariny, wydaje się więc, że był to jedyny słuszny wybór. A sam kolor - pasuje do wszystkiego, na poważnie i na luzie (mimo że czerwień to teoretycznie trudny kolor, zwykle nie chce się komponować z niczym). Jest po prostu piękny.

rubin2Szydełko 4,5; Carina nr9, 100g/180m, 4,5 motka, całość zrobiona bezszwowo "na okrągło"

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Martek] *.gtnet.net.pl

    śliczności :-) Ja jakoś tez ostatnio weny nie mam, kocyk dla Dziedzica robię juz (wstyd się przyznać ile) teraz wykańczam i ciągle pruję, bo cos mi nie pasuje :-/

© zapisane przy okazji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci