Menu

zapisane przy okazji

mały człowiek i może, czyli próby dziergania w domu z dwoma maluchami oraz z podstępnymi kotami wółczkogryzami

spóźniona wiosna

przy-okazji

Sweterek zdecydowanie wiosenny. Kiedy mroźną zimą zobaczyłam w sklepie żółto-zielony melanż od razu zapaliła mi się lampka "wiosna!". To są dokładnie kolory złotokapu. Kto nie widział, niech żałuje - można pocieszyć się zdjęciem o tutaj, ale to nie to samo. Kto ma ogród, a nie ma w nim rzeczonego drzewka (wikipedia pisze, że to krzew?) powinien posypać głowę popiołem i jak najszybciej zamówić sadzonkę, no chyba że ma ule w sąsiedztwie - miód z złotokapu jest trujący, podobnie zresztą jak z różaneczników i azali, ale jak to mawiają (pozostając przy kwiatach) nie ma róży bez kolców.

A co do sweterka - zrobiony według własnego pomysłu z 100% akrylu Classic, producent InterFox. Włóczka jest bardzo miła w dotyku, ale fakt, że cienka, co gwarantuje długą pracę nad każdym drobiazgiem. Pierze się całkiem dobrze, co ma znaczenie przy osobniku zalewającym każde ubranko mlekiem.

DSC02351 

Sweterek się udał, ale zdjęcia już nie bardzo. Pan Maruniowaty osiągnął ten poziom mobilności, że na wielu zdjęciach mam tylko smugę świadczącą, że dziecko kiedyś było w kadrze.

Rękawy i tył swetra są zrobione grubym ściągaczem (4 oczka lewe, 4 prawe). Ściągacz na całych plecach okazał się dobrym pomysłem - co prawda sweterek jest obcisły i eksponuje dziecięcy bukłaczek na mleko, ale też nie podwija się i nie ściąga, zasłaniając, co ma zasłaniać. Całość jest bezszwowa. Rękawy są zrobione w poprzek jako jedna całość, potem wkłułam w nie oczka do części właściwej.

Swoją drogą, będąc w ciąży wyobrażałam sobie te stosy własnoręcznie robionych swetrów, które moje dziecię będzie nosić. W praktyce - sweter jest nam potrzebny przez kilka dni w roku - na początku wiosny i pod koniec jesieni. Młody jest zimnolubny, ale tak naprawdę to na skutek zastanawiania się "w co go ubrać" uświadomiłam sobie w jak koszmarnie przegrzanych pomieszczeniach funkcjonujemy. Pamiętam czasy gdy na zimę potrzeba było naprawdę grubego swetra. Teraz potrzeba naprawdę grubej kurtki, aby przemieścić się między lokalizacjami. W pracy zimą mam zwykle około 25 stopni, Maruń w żłobku ma 23-24 stopnie. Aby nie wywoływać szoku organizmu - w domu utrzymujemy podobną temperaturę, chociaż wydaje mi się to strasznym marnotrawstwem.

DSC02307

Wzór miał być prosty i jest. Rozpisałam go sobie, bo robi się powtórka w wersji dorosłej. Biorąc pod uwagę cienkość włóczki to może się robić do następnej zimy, albo i dłużej...

DSC02425

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • srebrno-listka

    Zgadzam się co do sweterków - u nas tez używane są bardzo rzadko, choć w domu mamy zdecydowanie chłodniej. A nie czujecie się źle w takiej temperaturze?
    A sam sweterek śliczny :)

  • przy-okazji

    Odczuwanie temperatury nie jest obiektywne, jeśli większość czasu spędzasz w przegrzanym pomieszczeniu, to staje się to normą i już 22 stopnie wydaje się "zimnem". Jednak ogrzewanie biur w zimę do 25 stopni i chłodzenie w upalne lato do 18, wydaje mi się marnotrawstwem energii. W obu przypadkach 20 stopni byłoby równie komfortową temperaturą.

© zapisane przy okazji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci